Wydawnictwo Czwarta Strona
Stron: 302
Moja ocena: 4-/6
Marta
po dwóch latach bycia „tą drugą” uświadamia sobie, że jej
kochanek nigdy nie zostawi dla niej swojej żony, a więc nie stworzą
szczęśliwej rodziny, o której trzydziestolatka marzy.
Nieszczęśliwy wypadek sprawia, że w życie Marty wkracza
przystojny strażak, Piotr. Czy kobieta da sobie szansę na
szczęście?
„Pod
skrzydłami miłości” to powieść typowo kobieca, autorka
operuje lekkim stylem, swobodnym językiem, co sprawia, że czyta się
szybko i z przyjemnością. Przedstawiona historia może nie jest
niczym odkrywczym, ponieważ wątek romansu z żonatym mężczyzną,
który nie może zakończyć się ślubem z kochanką, jest dość
często wykorzystywany. Ale nie uważam tego za minus, ponieważ
stanowi dobry początek zmiany nastawienia głównej bohaterki do
swojego życia. Marta i Piotr poznają się w dość niecodziennych
okolicznościach - w szpitalu po wypadku, z którego kobietę
uratował przystojny strażak. I ten zabieg, również uważam za
ciekawy, bo każda z nas chciałby mieć u boku prawdziwego bohatera,
a Piotr niewątpliwie taki właśnie jest. Dalszego ciągu tej
historii łatwo się domyśleć, co również nie jest złe jeżeli
od razu nastawiamy się na romans z obyczajową nutą, bo do takiej
kategorii tę powieść powinno się zaliczyć. Przeszkadzaly mi
trochę powtórzenia, głównie dotyczą one przemyśleń Marty na
temat jej życia.
Kilka
zdań o postaciach: Marta mocno mnie irytowała, to dorosła kobieta,
a zachowuje się jak dwunastolatka, czego nie omieszkała jej
wypomnieć nie raz i nie dwa najlepsza przyjaciółka, Magda.
Niestety nie polubiłam się z główną bohaterką i bardziej od
niej do gustu przypadła mi waśnie Magda. Sama jestem kilka lat po
30 urodzinach, więc mniej więcej rozumiem czego mogłaby od życia
oczekiwać kobieta w moim wieku. Teoretycznie główna bohaterka chce
stabilizacji, rodziny jednak droga, którą wybiera do realizacji
tego celu, czyli rozbicie innej rodziny wydaje mi się cokolwiek
dziwna. Pewnie dlatego między nami nie zaiskrzyło. Natomiast za
Piotra mogłabym wyjść za mąż nawet dzisiaj, bo to prawdziwy
mężczyzna. W życiu już swoje przeszedł, ma odpowiedzialną, choć
niebezpieczną pracę, do tego jest inteligentny, przystojny z
poczuciem humoru – czegóż chcieć więcej?
„Pod
skrzydłami miłości” to lekka lektura na popołudnie, którą
mogę Wam polecić. Jest to debiut i trochę to w książce widać,
ale wzbudziła we mnie wiele pozytywnych emocji, nawet momentami się
wzruszyłam, więc nuda Wam nie grozi.
Wydawinctwo Czwarta Strona
Stron: 424
Moja ocena: 4/6
„Za
głosem serca” to kontynuacja powieści „Pod skrzydłami
miłości”. Tak się złożyło, że czytałam jedną po drugiej,
więc dobrze orientowałam się w sytuacji, jednak jeżeli ktoś
czytał I część dużo wcześniej, to i tak nie będzie miał
problemu, żeby wczuć się w sytuację.
Marta
i Piotr są małżeństwem prawie idealnym, jednak wraz z pojawieniem
się dzieci w ich związek wkrada się rutyna, brakuje
spontaniczności i iskry. Do jednostki Piotra zostaje przyjęty nowy
strażak, rudowłosa Sylwia, która od początku daje Piotrowi
wyraźne sygnały, że nie jest jej obojętny. Czy miłość do żony
okaże się na tyle silna, by mężczyzna oparł się uwodzicielskiej
koleżance?
„Za
głosem serca” jest dużo lepsza od swojej poprzedniczki, widać
pracę nad warsztatem za co już na starcie daję dużego plusa. Mój
stosunek do Marty niestety nie uległ zmianie, nadal jej nie
polubiłam, choć w pewnych sytuacjach potrafię ją zrozumieć.
Wiadomo, że o związek trzeba dbać, niestety w codziennej
bieganinie ciężko jest znaleźć choć chwilę czasu na bycie sam
na sam, a dwójka dzieci, które dopiero co odnajdują się w nowej
rzeczywistości, również w tym nie pomaga. Piotr jest zmęczony
pracą, Marta zmęczona obowiązkami domowymi, sfrustrowana, ponieważ
jej życie ogranicza się do roli „kury domowej”. Kiedy dowiaduje
się o nowej pracownicy jednostki PSP, staje się zazdrosna. Sylwia
jest młoda, ambitna i nie ukrywa, że Piotr ją pociąga. W
przeciwieństwie do Marty i Piotra nie ma nic do stracenia. Podoba mi
się to jak autorka poprowadziła ten wątek, jest on dość mocno
rozbudowany, jednak książka nie została przez niego zdominowana.
„Za głosem serca” jest bardziej emocjonalna, tu naprawdę wiele
się dzieje. Samo podejrzenie zdrady wywołuje w Marcie huśtawkę
nastrojów, którą chyba nawet świętemu ciężko byłoby znieść.
Konsekwencji ciągłych podejrzeń i awantur nie sposób sobie nie
wyobrazić. Bohaterowie jednak mają w życiu wiele szczęścia, bo
otaczają ich naprawdę oddani przyjaciele, Magda i Wojtek nie tylko
pogłaszczą po głowie, ale dadzą też przysłowiowego kopa w
tyłek, postawią do pionu. Kiedy myślała, że dalej już będzie
tylko łatwiej, autorka zgrała mi na nosie. Takiego obrotu spraw
zupełne się nie spodziewałam, a przedstawione wypadki wycisnęły
mi z oczu łzy. Zakończenie jest również zaskakujące, bo w końcu
ile człowiek może w życiu przejść? Ile może znieść? I z tymi
pytaniami Was zostawię, bo tylko czytając „Za głosem serca”
będziecie mogli sobie na nie odpowiedzieć.

Wydawnictwo Czwarta Strona
Stron: 415
Moja ocena: 5/6
Piotrowi
po raz kolejny udaje się oszukać śmierć, jednak skutki wypadku,
któremu uległ są tak poważne, że strażak nie może wrócić do
czynnej służby. Rodzice Marty proponują im sfinansowanie budowy
domku jednorodzinnego, który od zawsze był marzeniem Marty. Piotra
pochłania praca na budowie i skutecznie odwraca jego myśli o
powrocie do pracy, ale już tylko za biurko. Wkrótce Majewscy
wprowadzaja się do małej miejscowości Zarzewie. Z daleka od
zgiełku miasta, w otoczeniu pięknej zieleni lasu, małżeństwo
wreszcie może zapomnieć o wcześniejszych złych doświadczeniach.
Znowu odetchnąć pełną piersią. Jednak czy w tym raju na ziemi
nie rozgrywa się piekło? Czy własnemu przeczuciu można zaufać?
Ostatnia
z trylogii według mnie jest najlepszą częścią jaką autorka
napisała. Już druga odsłona była dobra, jednak o tej
zdecydowanie mogę powiedzieć fantastyczna. O głównych postaciach
wiemy już sporo z poprzednich dwóch książek, ale mamy dwójkę
nowych – sąsiadów, którzy pozornie są szczęśliwym małżeństwem
z dwójką bliźniąt. Pozornie nie znalazło się w mojej recenzji
przypadkiem. O Darii i Pawle, bo o nich mowa, możemy się wiele
dowiedzieć, nie są oni tylko płaskimi bohaterami bez przeszłości.
Ze strony na stronę coraz lepiej ich poznajemy, a tym samym
zagłębiamy w piekło, które rozgrywa się za ich drzwiami. W
„Obłokach marzeń” Izabela Krasińska poruszyła temat przemocy
domowej, fizycznemu i psychicznemu znęcaniu się nad drugą osobą.
Ten trudny wątek jest nakreślony bardzo plastycznie, emocje buzują
kiedy o wszystkim czytamy. Sama niejednokrotnie miałam ochotę
zrobić Pawłowi to co on robi żonie, zmyć z jego twarzy ten
uśmieszek, którym wszystkich czaruje, a potem wsadzić do więzienia
na całe lata. To potwór w skórze szarmanckiego mężczyzny. Martę
oczarowuje właściwie z miejsca, na szczęście Piotr zauważa, że
coś jest nie tak. Zastanawiam się ile ja takich par mijam na ulicy,
ile kobiet przeżywa to co Daria i nie ma nikogo kto po pierwsze w
ogóle by jej uwierzył, bo żeby pomóc najpierw trzeba zobaczyć to
co kryje się pod maską oprawcy. Autorka pokazała również jak
silna jest miłość rodzicielska. Jak wiele jest w stanie poświęcić
rodzic dla dobra własnego dziecka. I nie chodzi mi tylko o ukrywanie
siniaków czy zaciskanie zębów, żeby nie obudzić dzieci, żeby
nie widziały, nie były świadkami. Jednak więcej Wam nie zdradzę,
ponieważ chciałabym żebyście sami sięgnęli po książkę.

Izabela
Krasińska stworzyła trylogię z całą gamą emocji i zdarzeń
istotnych dla kobiet. Miłość jak z bajki, trudności w związku,
macierzyństwo, to wszystko bezpośrednio dotyczy nas kobiet. W wielu
sytuacjach przedstawionych w książkach znajdziecie odzwierciedlenie
swoich problemów czy rozterek. Autorka nie daje rozwiązań jednak
skłania do przemyśleń, do zastanowienia się czego w życiu
naprawdę potrzebujemy, co jest ważne, a co tylko pozornie takim się
wydaje. Czy czasem nie warto po prostu odpuścić, bo życie jest
jedno i tylko od nas samych zależy jak przez nie przejdziemy :)
Za egzemplarze recenzyjne dziękuję
Może w wolnej chwili zdecyduje się na lekturę tych książek :) świetne recenzje, kawał dobrej roboty! ;*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Książkowa Przystań
Dziękuję :) Do ostatniej chwili wahałam się czy powinnam je publikować w ciągu, ale jedna nawiązuje do drugiej więc chyba wyszło dobrze :)
UsuńMam w planach tę trylogię.:)
OdpowiedzUsuńTo przyjemnej lektury :*
UsuńKojarzę okładkę pierwszej książki, jednak nie jest to mój gatunek. Najprawdopodobniej mnie nie zainteresuje ;)
OdpowiedzUsuńKażdy ma inny gust, więc rozumiem :) Jedna gdybyś kiedyś przypadkiem... to może zaryzykuj? ;)
UsuńW tym przypadku ryzykując nic nie stracę :)
UsuńDokładnie :) Na pewno na moim fp będzie konkurs ale raczej tylko z ostatnią częścią, chyba że mi wydawca zrobi niespodziankę i dośle drugi komplet, ale czy będę miała tyle szczęścia? ;)
UsuńKonkurs to ciekawa i fajna sprawa ale ja podziękuję (mam nadzieję, że nie masz mi za złe). Dam szansę tym, którzy są bardziej zainteresowani powieścią :)
UsuńNie no pewnie, że nie :)
UsuńNie czytałam, ale na razie wiele innych czeka w kolejce, więc chyba tak zostanie;)
OdpowiedzUsuńTak stosy rosną, a doba wciąz ma tyle samo godzin ;)
UsuńBrzmi zachęcająco:)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę :)
UsuńBrzmi bardzo interesujaco! Lubie taka "babska" lekture! ;)
OdpowiedzUsuńBędzie dla Ciebie idealna :)
UsuńZdecydowanie nie lubię kobiet po 30 ktore zachowują się jak nastolatki. Też na pewno bohaterka by mnie irytowała, więc nawet nie spojrzę na tę książkę.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńA ja od samego początku polubiłam Martę i poniekąd rozumiałam jej zagubienie. Najważniejsze, że poszła po rozum do głowy ;) Ogólnie całą serię oceniam bardzo wysoko, gdyż z pewnych powodów jest i szczególnie bliska.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie poszła po rozum do głowy i dojrzała :)
UsuńZapowiada się nawet ciekawie ^^ Pozdrawiam ♥
OdpowiedzUsuńwy-stardoll.blogspot.com
Wszystkie są ciekawe, ale trzecia najlepsza! :)
UsuńOjojojoj kompletnie nie moja bajka.
OdpowiedzUsuńNie lubię tego typu ksiązek, więc podziękuję :D
Ale zostanę tu z Toba na dłużej :D
Pozdrawiam ciepło :)
Niekulturalna Kasia
U mnie różnie jest, bardzo lubię thrillery, kryminały, ksiązki z II wojną światową w tle ale od czasu do czasu sięgam również po inne :)
UsuńNiestety totalnie nie mój klimat.
OdpowiedzUsuńObserwuję i pozdrawiam, Alice :)
Dziękuję :*
UsuńMam na półce jedynie ostatnią pozycję i zdecydowanie muszę uzupełnić tę serię :)
OdpowiedzUsuńNiedawno otrzymałam tę serię od wydawnictwa i jak nie byłam przekonana, że warto to przeczytać, tak teraz po Twojej recenzji postanowiłam dać jej szansę :) Świetnie piszesz :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! goszaczyta.blogspot.com
Z obfitych w strony do przeczytania i z fajną historią książek polecam moją ulubioną. "Siedem sióstr" Lucindy Riley. Imponujący zestaw historii i opisów relacji i pomiędzy bohaterkami a rodziną. I co najważniejsze intrygi, która kryje sie za głównym wątkiem. Bardzo polecam ten zbiór siedmiu książek. Podobno ma wyjść ósma 'kończąca' ale autorka niedawno zmarła. Chociaż przy tak dużych i popularnych projektach takie przykre sytuacje są brane pod uwagę.
OdpowiedzUsuń